Archiwum 29 stycznia 2004


sty 29 2004 Musi mieć jakiś tytuł?
Komentarze: 0

W lustrze ujrzałam znowu swoją twarz. Westchnęłam z ulgą. Już nawet doła w kiblu nie można utopić! Co za życie. O wpół do ósmej do drzwi zaczął dobijać się Marcin, krzycząc, że ma bardzo pilną sprawę. I co z tego? Niestety do mojegp bracziszka dołączyła się mama i byłam zmuszona skapitulować. Dla honoru potrzymałam ich przed łazienką jeszcze przez chwilę i wyszłam z godnością. Udałam się do pokoju z zamiarem walnięcia się na łóżko i nic nie robienia.

W szybie była ta cholera...

Jak mu tam... Trian...

Kurna!!!

Przyglądał mi się z nieukrywanym zainteresowaniem. Znowu się zirytowałam. No bo co ja jestem? Okaz przyrodniczy?

- Czego się tak gapisz?? Człowieka nie widziałeś??- Warknęłam.

- Takiego unikatu jeszcze nie. - Odparł z beszczelnym uśmiechem.

Klapnęłam na łóżku. Skoro już tu jest, to może warto zadać kilka pytań?

- Dobra. Jeżeli już tu jesteś, to powiedz mi ktoś ty właściwe?

Trian zamyślił się głęboko. W zielonych oczach błysnęło skupienie.

- Taaak... Też mi zadałaś pytanie...- Ustrzelił mnie tym.

- Jak to? Nie wiesz kim jesteś?

- Nie oto chodzi. Trzeba to wytłumaczyć w taki sposób, żebyś zrozumiała.

- Co oznacza, że musisz mówić jak do największego matoła?

- Nie... To cholernie trudno wytłumaczyć.

Zamilkł. Zmierzwił dłonią czarne włosy. Światło lampki na jego twarz pomarańczowy blask. Zupełnie jekby nie był  tylko odbiciem. Białe płatki śniegu przylepiały się do szyby. Wyglądał jak chory na ospę. Uśmiechnęłam się mimo woli.

- No dobra... Jak nie można tak, to pójdziemy inaczej. Jestem wysłannikiem sił nadprzyrodzonych...

 

stalowy_aniol : :
sty 29 2004 Kolejna część opowiadanka
Komentarze: 0

Nooooo... Byłam w szkole, wyspałam się za wszystkie czasy. Okazało się, że nic nie umiem z matmy, ale szczerze, to już się nie przejmuję. Zawsze można poprawić. Mam nadzieję, że layout będzie działał. Ściągnęłam go, bo nie mam ani czasu, ani umiejętności, żeby samemu zrobić. Heh... Jeszcze anglik i będę mogła sobie odpuścić ^^

Gapiłam się w odbicie<br>
Zaraz zaraz... TO wogóle ni jest moja twarz...<br>
Co gorsza TO wogóle nie jest dziewczyną!!!<br>
Zatchnęło mnie<br>
Coś, które mi się nagle objawiło, uśmiechnęło się złośliwie. Po czym mi pomachało. Miało trójkątną twarz i szmaragdowe oczy. Długie, czarne włosy spływały gdzieś poza przestrzeń lustra. A na dodatek za uszami lśniły zielone pasemka! Szlag...<br>
- No i czemu się tak rozdziawiasz? - Usłyszałam ostry, dźwięczny głos.<br>
Tak się zagapiła, że automatycznie otwarłam paszczękę. Zmieszałam się i zamknęłam usta.<br>
- Pięknie. Na prawdę tak ci dużo lepiej. A teraz...<br>
- HEJ!!! - Wrzasnęłam dziko.- Czym jesteś i co rabisz w moim lustrze w mojej łazience?!<br>
Obraziło się na mnie i obrzuciło gniewnym wzrokiem. Milczało uparcie. Wkurzyłam się<br>
- No! Odpowiedz!<br>
Zielone oczy zalśniły.<br>
- Numer uno: nie jestem czymść. Jestem osobą. Mam na imię Trian.<br>
Pięknie. Coś w moim lustrze ma imię. Rewelacja. Otworzyłam dziób i zaraz go zamknęłam. Kurcze no!!!<br>
- Po drugie: nie wrzeszcz na mnie...<br>
- Bo dobie pójdziesz?- Spytałam z nadzieją.<br>
- NIe. Bo tego nie znoszę.<br>
Bezczelny<br>
- Jak to nie znosisz? Włazisz sobie do mojego lustra, o mało nie dostaję przez ciebie zawału i jeszcze mam siedzieć cicho?!?!<br>
Byłam autentycznie wściekła.<br>
- Wynoś się z mojej łazienki! Chcę się pomartwić w samotności!<br>
Uśmiechnął się złośliwie.<br>
-Jak sobie chcesz<br>
Zniknął<br>

stalowy_aniol : :